Anegdoty Zippi

„Samo życie”, czyli jak „Przyjaciele Zippiego” wpływają na moją grupę.

W pracy z dziećmi zawsze starałam się przywiązywać wagę do rozwijania u nich empatii, jednak program Przyjaciele Zippiego sprawił, że robię to bardziej świadomie i wykorzystuję więcej sytuacji, aby rozmawiać z dziećmi o uczuciach. Sprawił także, że mam więcej pomysłów i wciąż pojawiają się nowe, coraz atrakcyjniejsze dla dzieci formy i metody, dzięki którym uczą się rozpoznawać i nazywać emocje swoje i innych. Efekty pracy widzę na co dzień.
Zapisuję sobie takie „perełki”, czyli zachowania „moich” dzieci podczas zabaw.
Oto kilka z nich:

1. Po zajęciach „Przyjaciele Zippiego”, dzieci miały czas na zabawę dowolną.
Marek wziął
z półki kilka dinozaurów i zaczął się nimi bawić na dywanie. P
odszedł do niego Adrian i powiedział:
-Daj mi jakiegoś dinozaura, bo chcę się bawić z Tobą.
– Nie, ja pierwszy je wziąłem – odpowiedział Marek
– A co było przed chwilą? Chcesz być dobrym przyjacielem? – zapytał Adrian.
– No, dobra, masz tego, bo on jest najlepszy, a ja będę miał te dwa.
Chłopcy poszli bawić się razem. Konflikt o zabawki załatwili sami wykorzystując umiejętności zdobyte podczas realizacji zajęć z programu „Przyjaciele Zippiego.”

2. Trzy dziewczynki: Julia, Klaudia i Natalia trzymają się za ręce. P
odchodzi do nich czwarta Weronika i pyta:
– Mogę stać z Wami?
– Niee, bo Cię nie lubimy, co nie Julka? –odpowiada Natalia.
– No! I nie masz kucyka, a my bawimy się kucykami! – dodaje Julia.
Weronika spuszcza głowę i odchodzi.
– Ej, nie można tak mówić, bo wtedy ktoś jest smutny – informuje koleżanki Olaf, który był świadkiem zajścia.
– No! I kiedyś może z Tobą się nie bawić na przykład – dodaje Marek
– Dobra – mówi Natalia podchodząc z koleżankami do Weroniki:
-Możesz bawić się z nami. Masz tego niebieskiego kucyka,
tylko nie czesz go, bo mu z grzywy wypadają już włosy, bo go dużo czesałam.

3. Pewnego dnia Klaudia przyniosła do przedszkola paczkę M&M –sów.
– A masz dla wszystkich?– od razu zapytała Maja.
– Nie wiem – odpowiedziała Klaudia.
– Bo nie można komuś robić smaka! Bo będzie mu przykro – wyjaśniła Maja.
– Jak nie ma dla wszystkich, to pani to może ukroić i podzielić wszystkich –podpowiedział Mateusz.
Wyjaśniłam Klaudii, że dzieci mają rację, z tym, że należy się podzielić i prosiłam, żeby zdecydowała, czy chce podzielić się z kolegami i koleżankami czy zanieść cukierki do szatni, gdzie na nią zaczekają. Dziewczynka zdecydowała, że chce podzielić się z dziećmi. Przy częstowaniu dzieci używały zwrotów grzecznościowych, a Klaudia była dumna, że sprawia kolegom i koleżankom radość.

4. Pewnego słonecznego dnia dzieci rozpierała energia. Było im wyjątkowo trudno zebrać się i usiąść w kółeczku, tak jak prosiłam. Ciągle coś rozpraszało ich uwagę i co chwilę ktoś wybiegał po coś lub zajmował się różnymi sprawami. Wstałam i nic nie mówiąc zakryłam twarz rękoma. Dzieci powoli zaczęły się uspokajać.
Olaf krzyknął:
-Pani płacze przez nas!
To trochę uciszyło hałasy, dzieci powoli zaczęły formować kółko.
– Pani nie płacze tylko tak stoi –skomentowała Julita.
– Pani płacze, bo jesteśmy niegrzeczni!- odpowiedział Adrian.
– No właśnie i nie słuchamy – dodała Natalia.
– Uspokójcie się! –zarządził Adrian:. – Trzeba się ustawić!
Podobne komentarze trwały jeszcze chwilę, po czym dzieci ustawiły się w kole
i krzyknęły: „Już!”
Otwarłam oczy i zobaczyłam osiemnaście par oczu wpatrzonych we mnie.
– Pięknie się ustawiliście – pochwaliłam dzieci. – Co sądzicie o swoim zachowaniu? Jak ja się czułam, kiedy tak długo prosiłam, żebyście się ustawili, a Wy tego nie robiliście?
– Była Pani smuuutna! – powiedział Olaf.
– I nawet trochę zła – dodał Marek
– A dlaczego byłam smutna i zła? – zapytałam dzieci.
– Bo się nie ustawiliśmy!
– I byliśmy głośno!
– I smutno Pani zrobiliśmy.
– No i biegaliśmy, i gadaliśmy, i Tomek tam siedział……
Dzieci podawały przyczyny mojego samopoczucia.
– To prawda – powiedziałam. – Było mi smutno, bo wiem, że potraficie zrobić ładne kółeczko i później byłam trochę zła, że wciąż mnie nie słuchacie.
Czy macie jakieś pomysły, żeby mi poprawić humor?
Byliśmy już po zajęciach o przyjaźni i na naszej tablicy wisiał piękny „kwiat przyjaźni”, tak więc w propozycjach dzieci pojawiły się rozwiązania, które pamiętały z zajęć, takie jak: zrobienie laurki, czy przeprosiny, ale pojawiły się także nowe, które były wymyślone z myślą o mnie i dla mnie tzn. zaśpiewanie piosenki i przygotowanie „obiadu” z plastykowych produktów.
To było niesamowite przeżycie, kiedy dzieci mówiły dlaczego było mi smutno
i próbowały mnie pocieszyć. Powstały wtedy piękne laurki, które zachowałam i
dostałam wiele uścisków.

Odkąd realizuję program „Przyjaciele Zippiego” podobnych sytuacji było mnóstwo w mojej grupie. Ja nauczyłam się zawsze nazywać swoje emocje, żeby dzieci nie miały wątpliwości, jak się czuję i dlaczego, a co za tym idzie, „moje” dzieci coraz trafniej nazywają emocje swoje i innych i potrafią wyjaśnić ich przyczynę.
Dzięki programowi „Przyjaciele Zippiego” przedszkolacy potrafią rozmawiać
o uczuciach
i analizować zachowanie swoje i innych w sposób, który zadziwia,
wywołuje uśmiech i niedowierzanie dorosłych. A ja jestem dumna, że mogę pracować z dziećmi realizując ten program i dzień po dniu obserwować, jakie są wspaniałe i mądre.

Agnieszka Kapcewicz,
nauczycielka Miejskiego Przedszkola nr 13 z Oddziałami Integracyjnymi w Knurowie